Connecticut

poleć serwis drukuj

Irena Dzierzbińska z Monroe wśród wyróżnionych przez stan imigrantów

04-13-2018

– Harcerstwo miało...
Irena Dzierzbińska...
Panią Irenę jako...

– Czuję się doceniona, choć tak naprawdę tego nie potrzebowałam – mówi w rozmowie z „Białym Orłem” Irena Dzierzbińska, która 4 kwietnia br. znalazła się w gronie 8 wyróżnionych imigrantów na stanowym Kapitolu. Polka z Monroe, CT, została doceniona za wkład w rozwój polskiego harcerstwa w Stanach Zjednoczonych oraz za pracę nauczyciela języków hiszpańskiego i francuskiego.

Imigranci zawsze byli – i nadal są – płodną i trwałą siłą naszego wielkiego narodu – mówił podczas 21. Dnia Imigranta w Connecticut na stanowym Kapitolu w Hartford Robert Fishman, dyrektor wykonawczy Koalicji Imigrantów i Uchodźców Connecticut (CIRC), która zorganizowała to wydarzenie wraz z Urzędem Sekretarza Stanu. – Connecticut ma szczęście, że ma tak wiele niezwykłych osób, które w ogromnym stopniu przyczyniły się do rozwoju naszego stanu. Szanujemy ich, a zarazem doceniamy najnowszą grupę 15 dumnych i zdeterminowanych imigrantów, którzy złożą przysięgę wierności jako Amerykanie – dodał.

Wraz z Ireną Dzierzbińską wyróżnieni zostali również: Egipcjanin Bassam Gayed, Pakistańczyk Naeem Khalid, Białorusin Ruth Lazowski, Włoch Cary Lakenbach, Tajwańczyk Bruce Tsan-Tang Liang, Hindus Vani Nidadavolu oraz WietnamczykTrinh K. Duong. Wszyscy otrzymali pamiątkowe dyplomy oraz życzenia od gubernatora, skarbnika, sekretarza stanu i organizatorów.

Przyrzeczenie           

Irena Dzierzbińska urodziła się w 1959 roku w Belgii, a do Stanów Zjednoczonych przyjechała z rodzicami Anną i Cyprianem Rak i bratem Marianem w 1953 roku. Miała wtedy siedem lat. – Tak się złożyło, że Caritas, organizacja która sponsorowała naszą rodzinę, skierowała nas do New Britain, Connecticut, gdzie czekała na rodziców praca, a na nas, dzieci, szkoła przy polskiej parafii. Młodzi rodzice czuli się dobrze w miejscowości, gdzie byli inni Polacy i można było gdzieniegdzie posługiwać się językiem ojczystym – wspomina.

W 1957 roku do New Britain przyjechał również dh Stanisław Kwiecień, który z pomocą innych założył harcerstwo. Harcerkami zajęła się hm. Jadwiga Natkańska i właśnie na jej ręce i sztandar, który przywiozła z Niemiec, Irena Dzierzbińska złożyła swoje przyrzeczenie. Druhna Natkańska wkrótce wyjechała wykładać język polski na Alliance College w Pensylwanii, a drużynową drużyny „Latająca Brać” została Krystyna Kaczyńska. Jako zastępową wybrała Irenę, która później została drużynową.

Zbiórki odbywały się w „harcówce” – naszej świetlicy harcerskiej. Pamiętam wiele wycieczek oraz inne imprezy harcerskie, które głównie organizował dh Kwiecień. Mam naprawdę miłe wspomnienia z tych lat... kominki z różnych okazji, trzyaktowe jasełka, akademie 3-majowe i 11 listopada, Święty Mikołaj, parady Pułaskiego, noce świętojańskie itp. Na św. Jana KPH urządzało piknik, podczas którego harcerki plotły wianki, które później z pokazem podczas ogniska puszczały na wodę. Wtedy też pojechałam na mój pierwszy biwak – pierwsza warta, pierwsze wrażenia, wielka przygoda! – opowiada pani Irena.

Dość ciekawie wspomina też inny obóz, na którym komendantką była hm. Jadwiga Chruściel. – Nie zapomnę moich przeżyć obozowych. Na moim pierwszym obozie sześć z nas robiło sprawność kucharki i wszystko poszło tak źle na ostatni posiłek, że nie było co jeść! – śmieje się nasza bohaterka.

Harcerskie awanse

Stopniowo hufcowa kierowała ją ku podjęciu bardziej odpowiedzialnych funkcji. Najpierw była oboźną, a wkrótce potem została najmłodszą komendantką obozu w hufcu w Grand Gorge, NY. Był to ogromny obóz w górach Catskill. – Miałyśmy bardzo prymitywne warunki, jak w tych czasach bywało, wszystko musiałyśmy same budować w stylu pionierskim. Było to dla mnie bardzo trudne, ale też i zadowalające doświadczenie – mówi.

Jej pierwszym naprawdę wielkim przeżyciem harcerskim był Zlot na Monte Cassino w 1969 roku. Jako 23-letnia instruktorka została komendantką wyprawy USA. – Nie zdawałam sobie wtenczas sprawy jak bardzo ogromna była to odpowiedzialność. Na pewno uratowało mnie to, że byłam dość poważną i odpowiedzialną jak na swój wiek – i może trochę naiwną. Pokonałam wszystkie przeszkody i cały czas dbałam o dobro harcerek. Nie miałyśmy opiekunki ani kucharki. Młode instruktorki i harcerki musiały sobie dać radę. Zawsze zostaną te wrażenie pierwszego zlotu – klasztor i obchody na cmentarzu Monte Cassino, ogromne ognisko w mieście, wizyta u papieża Pawła VI w Castel Gondolfo, wycieczki do Neapolu i Pompei. Cieszyłam się, że mogłam zabrać harcerki do Cassino na mecz piłki nożnej, w którym grali harcerze. Wszystkie wróciłyśmy ze zlotu z wspomnieniami na całe życie – wspomina pani Irena.

W 1970 została hufcową „Podhala”, który obejmował trzy stany. Gdy ponownie objęła tę funkcję w 1997 r., hufiec rozrósł się na siedem stanów. W 1981 roku, wraz z hm. Janiną Dagys Dobkowską, założyły w swojej okolicy gromady zuchową i skrzatową dla dzieci. – To był dla mnie zupełnie nowy rozdział, gdyż zawsze pracowałam z harcerkami. Prowadzenie gromady skrzatów to było coś zupełnie nowego. Zaczęłam też wtedy pomagać na koloniach zuchowych, które prowadził hm. Franciszek Herzog. Po kilku latach prowadziłam również gromadę zuchową – opowiada.

Następne lata jej harcowania obejmowały wyjazdy na Adastry w Stanach i Kanadzie i na zjazdy w Anglii. – Bardzo doceniam możliwość zapoznania się z instruktorkami z całego świata, więc były to dla mnie wyjątkowo pamiętne przeżycia – mówi. Pełniła różne funkcje w hufcu, w chorągwi i na akcjach letnich. Była referentką programową na IV Światowym Zlocie w Rising Sun, Maryland (1988); na Zlocie 50-lecia ZHP w USA w Youngstown, Ohio (1998) i na VII Światowym Zlocie w Whiteford, Maryland (2006), pracowała w administracji i była kierowniczką wycieczek. Nadal jeździ na biwaki i obozy. W 2009 r. prowadziła warsztaty na chorągwianym kursie drużynowych. Była wraz z Podhalem na Zlocie 100-lecia ZHP w Polsce w 2010 roku. Jest też zastępową zastępu instruktorek „Zorza” w Hufcu „Podhale”.

Nie tylko harcerstwo

Pani Irena udziela się również społecznie poza harcerstwem. Od lat 70. pracuje aktywnie w Polish Heritage Society, Inc. – organizacji, która zajmuje się propagowaniem kultury polskiej i zbieraniem funduszy na stypendia na wyższe uczelnie dla studentów polskiego pochodzenia. Była jej prezesem przez cztery lata. Przez 10 lat była radio-nadawcą przy stacji uniwersyteckiej w Fairfield. Nadawała trzygodzinny program w języku polskim i angielskim na tematy związane z Polską i Polonią.

Wyróżniona imigrantka była nauczycielką francuskiego i hiszpańskiego. – Uwielbiałam moją pracę! Zabierałam uczniów na wycieczki do Quebecu przez kilka lat. W szkole miałam okazję przygotowywać dzieci polskiego pochodzenia do konkursu recytatorskiego w języku polskim. Raz do roku organizowałam warsztaty ludowej sztuki pisanek dla dzieci i młodzieży. Kiedy tylko miałam okazję, pogłębiałam swoją wiedzę z historii i kultury Polski, samokształcąc się przez lekturę, prelekcje, teatr i film – opowiada.

Pani Dzierzbińska lubi też podróżować i zwiedzać ciekawe miejsca z okiem na kulturę danego środowiska, przede wszystkim sztukę oraz architekturę. – Będąc na emeryturze, staram się odłożyć czas na rysowanie i malowanie. Uwielbiam spacery i wędrówki, podziwiając przyrodę. Pragnę dodać, że moje dzieci mówią po polsku. Szanują polskie tradycje i zwyczaje. Jest to coś, co Amerykanie podziwiają, tym bardziej, że córka i syn nie wyrośli w polskim środowisku. Danusia jest już teraz instruktorką; jest w komendzie hufca – pełniła funkcje skarbniczki na VII Zlocie w Maryland, dla wyprawy hufca na zlot do Polski i w Szczepie „Giewont” – mówi dumna mama.

Kiedyś Gabriela Backiel wspomniała, że jak byłam młodą instruktorką, a ona wędrowniczką, zapytała mnie, dlaczego pozostaję w harcerstwie. Podobno tak jej odpowiedziałam: „Dlatego, że chcę oddać innym to, co sama osiągnęłam przez harcerstwo.” Harcerstwo miało wielki wpływ na mój sposób życia. Bardzo wcześnie zrozumiałam, że harcerstwo weszło mi w krew. Nie umiałabym bez niego żyć – przyznaje pani Irena.

Zapytana przez „Białego Orła” o wyróżnienie na stanowym Kapitolu odpowiada: „Człowiek, który pomaga ludziom i pracuje dla nich, nie spodziewa się, że zostanie wyróżniony. Gdy zadzwoniła do mnie Renata Vickrey i powiedziała, że chce mnie zgłosić jako kandydatkę, byłam bardzo wzruszona i mile zaskoczona. Jako harcerka i instruktorka harcerstwa myślę, że to dobrze, że takie nagrody są przyznawane, bo udowadniają, że Polacy też tutaj działają i że polskie harcerstwo w Ameryce działa. Czuję się doceniona, choć tak naprawdę tego nie potrzebowałam”.

opr. bo

wróć

Fotorelacje

Wakacje z Panem Bogiem w Perth Amboy, NJ

Kolejny rok z rzędu w dniach od 1 do 7 lipca odbyły się „Wakacje z Panem Bogiem” organizowane przez parafię św. Jana Pawła II w Perth Amboy, NJ na czole z o. Waldemarem Łątkowskim i grupą opiekunów, wśród których były również Siostry Służebniczki NMP NP z New Jersey. Wakacje miały miejsce nad Lake George w północnej części stanu Nowy Jork. Uczestniczyło w nich 120 dzieci i młodzieży, a najmłodsza uczestniczka miała zaledwie dwa latka. Fot. Archiwum parafii

zobacz inne galerie

Galerie Video

Jasełka w Webster

Liturgiczny okres Bożego Narodzenia wieńczy Niedziela Chrztu Pańskiego. Uroczystość ta w bieżącym roku przypadła w niedzielę 10 stycznia. Uczniowie i nauczyciele Polskiej Szkoły Sobotniej przy parafii św. Józefa w Webster wybrali ten właśnie dzień na zaprezentowanie tradycyjnych polskich jasełek.

zobacz inne filmy

Kalendarium

Lipiec
Pon Wto Śro Czw Pią Sob Nie
            01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
07-20-2018
Koncert Krzysztofa Medyny i Adama Makowicza
07-21-2018
Dożynki w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Indian Orchard
07-21-2018
Dyskoteka w Polskim Centrum im. św. Jana Pawła II w Clearwater
07-21-2018
Kongres 60 milionów – edycja Buffalo
07-21-2018
Turniej tenisa stołowego w Polskim Centrum w Clearwater
Zobacz kalendarz

Realizacja: IdeoPowered by: CMS Edito

Wszelkie prawa zastrzeżone dla BiałyOrzeł24.com